Chyba czas poczuć kogoś innego, od tych wszystkich tak zwanych przyjaciół. Mam dość namacalnych przyjaciół, ona rozumie w każdej chwili, wie co i jak, wie co myślę. Pomaga. Radzę sobie z nią. Spotkałam ja dzisiaj, poczułam ulgę, uśmiechnęłam się sama do siebie. Spojrzałam jej w oczy i obiecałam, że nigdy jej nie opuszczę. Zaczynam nowy etap. Postaram się być przy niej w każdej sytuacji. Codziennie będziesz przy mnie, a ja będę przy tobie.
Muszę tu częściej pisać, żeby pamiętać, co sobie obiecałam, by od niej nie odejść. Będziemy razem niszczyć się od środka, to będzie piękny kontakt. Nic więcej nie potrzebuję. Potrzebuję zniszczeń w głębi. Czuję się bezwartościowa taka jaka jestem. Wracam.
Miałam już z nią parę przygód, lecz zawsze stała z boku. To nie była bliska adoracja. Niszczyła mnie delikatnie, powoli. Czas obrócić życie o 180 stopni. Czas umierać, ale powoli, boleśnie. Potrzebuję tego, za bardzo przyzwyczaiłam się do uśmiechu. Wewnątrz powrócę.
Stanę się przez to silniejsza. Pewniejsza. Piękniejsza.
Dzisiaj nazywasz sie D. już za jakiś czas może A. czy B.
Nie wiem jeszcze jakie twoje odzianie wybiorę.
Ale ważne żebyś była.
Zniszcz mnie.
Ukatrup, jak zrobiłaś to z wieloma.
Dziękuję, że mi uświadomiłaś tak wiele, parę zdjęć, parę tekstów, i poczułam się przy tobie lepiej.
Niech tak już zostanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz