Zima. Co mam powiedzieć? Nie wiem, znowu płaczę, chyba moje demony wróciły, ale tak wyjątkowo, nie chcę tego robić. Ale chyba zrobię. Serce mnie boli, z powodów które są tylko w mojej głowie. Mówi mi że ma dość moich wymysłów, ale ja nie potrafię przestać, kocham Go... Nie umiem zacząć Go kochać mniej. To nie jest możliwe. Jest zbyt cudowny, może przeze mnie nasz związek to jakaś patolka, moja zazdrość jest zbyt wysoka, jesteśmy ze sobą prawie 2 lata, a ja mu dalej nie ufam. Nie potrafię choć chcę i to bardzo.
Owca ma 18 lat, to już w czwartek, będzie dorosła. Jej matura, ważne decyzje, nie mamy czasu dla siebie. Nie wiem, czy mam dalej wierzyć w to że w końcu nam się uda spotkać, czy mam już stracić nadzieję. Nie wiem czy potrzebuję przyjaciół. Teraz, aktualnie, w tej chwili... nie mam ich. Wszyscy Ci których nazywałam przyjaciółmi, mogę nazywać znajomymi, kolegami, koleżankami. Nie mówię nikomu o swoich problemach, trzymam je w sobie, i zdarza mi się wybuchać, tak jak teraz. Kiedy już nie znam innego wyjścia, sięgam po to czego bałam się od pół roku. Zerwałam z tym, mówiłam że to beznadziejne gdy ktoś to robi, ale to tak bardzo pomaga. Nie mogę bez tego żyć.
Chcę przestać jeść, pragnę swojej starej figury, zauważyłam że bardziej od seksownej figury podobają mi się widoczne kości, przesadna chudość. Czy coś jest ze mną nie tak? Czy kiedyś będę dla siebie idealna? Muszę się starać.
nie trać wiary,wszystko będzie dobrze jeżeli się nie poddasz
OdpowiedzUsuń