niedziela, 3 lutego 2013
Ten jedyny
Najcudowniejszy tydzień mojego życia minął w przyśpieszonym tempie. Dzień w dzień budziłam się rano, szłam zapalić papierosa, budziłam tę najważniejszą osobę stopą na twarzy, kładłam się koło Niego, wtulałam w idealną klatkę piersiową i napawałam jego zapachem. Jego uśmiech dawał mi nadzieję, że jeszcze nie jest tak źle. Miałam Go przez cały czas 24h na dobę. W każdym momencie mogłam do Niego podejść, wtulić się, pocałować i obmacać każdą część Jego cudownego ciała. Przyzwyczaiłam się już do Jego bliskości na tyle, że teraz siedzę w Jego koszulce i narkotyzuję się jego zapachem. Tęsknię za Nim choć minęło dopiero pół dnia. Boję się o to co jest między nami, nienawidzę siebie za to że nie dbałam o Nas tak jak powinnam, że zrobiłam najgorszą rzecz jaką się dało, a On powiedział: "Zapomnę o tym, zacznijmy od nowa, dalej kocham Cie tak samo." Czuję się beznadziejna, On tak wiele mi daje, daje mi siebie, czego potrzebuję więcej? Po pewnych zdarzeniach, moje szczęście przeminęło, i znów czuję tylko ból, tęsknotę i nienawiść do siebie. Boję się, że Go stracę, w końcu nie jestem idealna, więc dlaczego miałby być ze mną do końca, na świecie żyją miliony kobiet lepszych ode mnie. Dlatego muszę zacząć o Niego lepiej walczyć. Nie załamywać się i płakać jak to teraz robię, tylko stać się piękniejszą, mądrzejszą, by mógł się mną pochwalić, lepszą, bardziej opiekuńczą, muszę spełniać wszystkie Jego zachcianki, muszę go trzymać przy sobie. Bo inaczej umrę z pustki jaka mnie wypełni. Bez Niego nie czuję, że żyję, On jest moim sercem, gdy Go nie ma nie potrafię oddychać, żyć. Więc kiedy odejdzie na zawsze, ja umrę na zawsze. Chcę żyć. Więc muszę Go mieć. Toteż muszę wziąć się za siebie i stać się dla Niego idealną. Tylko tyle potrzebuję.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz