sobota, 26 stycznia 2013
tabsy
Jestem chyba za bardzo rozdrażniona. Cała się trzęsę i płaczę. W sumie to powód to byle gówno. Biorę tabsy przeciwbólowe, jakby to miało w czymś pomóc moje psychice i sercu. Za dużo tabsów, mało zjadłam dzisiaj, jest mi mdło, chce mi się wymiotować, ale nie narzekam. W sumie to lepiej mi jest się skupiać na tych mdłościach niż nad tym co teraz dzieje się w mojej głowie. Tworzą się w niej chore obrazy, znów. Widzę rzeczy, które pewnie nie miały miejsca, widzę kłamstwa, choć pewnie wcale ich nie ma. Głupia. Ale nie potrafię ich zatrzymać, same wchodzą do mojej głowy i mnie ranią. Bo nie przyszedł? Bo nie widziałam Go jedynie tydzień. Dla mnie to za długo. Czuję się pusta, tak cholernie źle, tak serdecznie dość mam swoich głupich myśli. Tęsknię za Nim, no i co? To powód? Tyle mi wystarcza, żeby pogrążyć się w całkowitym bólu i załamaniu? Dziecinne. Ale prawdziwe. Tabsy pomogą. Po prostu nastawiłam się tak bardzo na to spotkanie, tak bardzo Go potrzebuję. Jestem Jego psychiczną fanką, która nie wie co ze sobą zrobić gdy Go nie ma. Dlatego robię głupie rzeczy. Chce mi się wymiotować, tak bardzo chciałabym coś zjeść, ale żołądek odmawia mi posłuszeństwa. Co ja robię ze swoim zdrowiem? Ale to nie Jego wina. To wina mojej chorej głowy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz