Co się dzieje ze mną? Nie wiem. Chcę wyzbyć się siebie, chcę być piękna. Poznać co to zazdrość innych, by każdy chciał wyglądać jak ja. Czemu, Boże czemu? Nie mogłeś mi dać choć jednego pozytywnego aspektu? Czy aż tak bardzo mnie nienawidzisz, że dałeś mi mnie? Nic do zaoferowania, pustak, słabo. Chcę być ważna, dla kogoś, kto powie mi, że nie przeżyje beze mnie. Nie chcę zwykłego gadania jak zawsze, chcę żeby wychodziło to prosto ze środka. Mogę czekać. To nie nadejdzie. Nie jestem osobą, której można mówić takie rzeczy.
Gdzie zbłądziłam, jak to zrobiła? Czemu mój charakter wykształtował się tak a nie inaczej? Czemu jestem za słaba na siebie?
A gdybym odeszła, tak całkowicie, czy ktoś by tęsknił? Znam odpowiedź...
To boli kiedy twierdzisz, że przeżyję bez Ciebie.
OdpowiedzUsuń