czwartek, 27 grudnia 2012
Dla momentów żyję
Wyszłam do sklepu z zawiedzeniem w duszy, iż dowiedziałam się że spędzę ten dzień w domu. Nagle moim znudzonym życiem oczom ukazał się widok, wyjęty prosto z filmów typu Zmierzch czy inne badziewie. To nie zmieniało faktu, że obraz który malował się przede mną, był przepiękny. Księżyc prawie w całkowitej pełni, koloru jasnej żółci oświetlał szarawe niebo. Wschodził, był wielki, a zarazem taki uroczy. Zasłaniały go smutne gałęzie drzew, które stały na horyzoncie. Wiatr owiewał wszystko dookoła, przyprawiając mnie o gęsią skórkę. Stanęłam jak wryta, patrząc na tą majestatyczną świecącą kulę. Wtedy poczułam, że właśnie przy takim widoku mogłabym czekać na mojego demona. Wracając przystanęłam przy starej wieży kościelnej, by zapalić papierosa. Wtedy znów ujrzałam ten widok. Tym razem księżyc wzniósł się trochę wyżej, lecz dalej przysłaniały go smętne gałęzie, a do tego dochodziły obdrapane dachy domów. Mała chmurka przysłoniła jego małą górną część. Zrozumiałam, że dla takich momentów żyję. Inni by powiedzieli, że żyje się dla wspomnień, widoki można szybko zapomnieć, lecz nie ja. Czuje to piękno chwili, to inne, tylko ja i Asia znamy jego definicje. Dzisiaj je poczułam. Stałam jak wryta, oglądając niezmieniający się widok. Lecz wtedy poczułam zalewającą mnie falę ciepła, która rozeszła się po całym moim ciele. chciałam mieć wtedy Asię przy sobie, która ciągle by mówiła: "Ja pierdole, czujesz to?" a ja odpowiadałabym jej że tak. I stałybyśmy tak, obydwie czując to piękno chwili i rozmyślając o czarnej panterze, demonach i upadłych aniołach. Szkoda, ze cię nie było. To był piękny moment.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Zabawne, jechałam autobusem wracając do domu i patrzyłam w ten piękny księżyc, czułam dokładnie to uczucie i myśl, że chcę być z Tobą. Piękny. Nasz. Tylko nasz. Rozumiesz to lepiej niż bym ubrała to w słowa.
OdpowiedzUsuń