Na bólu położyć ostatnią kartę,
iść gdzieś,
lecz bez celu,
Zranić się nożem,
by bawić się własną krwią.
Krwią czarno-czerwoną,
O smaku metalicznym.
Bez życia towarzyskiego przez świat,
aureola świętości i dobrego bytu pikuje w dół,
gdzie stoi mój Brat.
Ma On głębokie czarne oczy,
z emocji wyprane,
uśmiecha się,
z widłami czeka na mnie.
Jesteśmy tacy sami,
czekamy na ludzki ból,
nienawidzimy i ranimy,
by obmyć się ludzką krwią.
Nie czuję się na siłach, by żyć. Obiecuję, nie dotrzymuję. Jestem kłamliwą istotą, która nie potrafi się zmienić. Gdzie jest moje miejsce? Na pewno nie na Ziemi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz